Rodzynek na pokładzie czyli powiększyło mi się stado


Kto śledzi nasz fanpage ten wie, że w naszym domu (i życiu) pojawił się kolejny psiak. Początkowe założenia drugiego psa były zupełnie inne i dla kogo innego. Jednak ostatecznie skończyło się na tym, że to ja wzięłam drugiego psa, a nie Mama.

Co i jak, czyli skąd się wziął

Po wzięciu Frei byłam pewna, że kolejnego psiaka wezmę dopiero za 3-4 lata. Dodatkowo, stopniowo poznając ją, wiedziałam jakiego psa do niej wziąć nie mogę. Mama bardzo chciała adoptować psiaka dla siebie, który jeździłby z nią do pracy i na wszelkie wyjazdy służbowe czy urlopowe. W grę wchodził wyłącznie dojrzały już osobnik, tak żeby starość spędził u jej boku. Po różnych perypetiach (o których nie omieszkam napisać), Mamie trochę przygasł entuzjazm z szukaniem i adopcją, ale nie poddawała się i szukała dalej. Wiedząc czego Mama szuka, przeglądałam strony fundacji z całej Polski.

Na początku marca, przypadkiem, weszłam na stronę jednej podkrakowskiej fundacji i trafiłam na zdjęcie szczeniaka. Przepadłam. Zawołałam Mamę, pokazałam jej zdjęcie i zaczęłyśmy dumać. Od razu było wiadomo, że jeżeli do nas trafi będzie mój, nie Mamy. Mama stwierdziła, że może mimo wszystko, ten będzie chciał spędzać z nią czas (Freya jest pieskiem jednego właściciela :P). Ale moją największą bolączką było, jak sobie poradzi Freya, czy zaakceptuje drugiego psa, a przede wszystkim bardzo nie chciałam aby pojawienie się drugiego psa w domu spowodowało odstawienie jej w kąt (tak, serio tak myślałam). Czy to nie jest zbieractwo i czy nie upadłyśmy na głowę (no wiecie, dwa średnie psy na 24m2, jak to będzie…?)? Po długich namysłach zadzwoniłam do fundacji i pani zarezerwowała dla mnie szczeniaka.

szczeniaka, pies, psy, na kanapie

Zdjęcie pobrane z fanpage’a Fundacji Człowiek dla Zwierząt (https://www.facebook.com/fundacjaczlowiekdlazwierzat/)

Przed adopcją

W ogłoszeniu o psiaku widniała informacja, że nazwali ją Kalinka i że jest suczką. Jak się okazało podczas rozmowy telefonicznej, owszem to Kalinka, ale jednak jest Kalinkiem. 😛 Dla mnie płeć nie miała znaczenia i pomimo, że Pani zaproponowała mi jego siostrę, ja powiedziałam, że chcę tego konkretnego.

„Kalinka…Pokocha ktoś ?…Ma 2,5 miesiąca, jest odrobaczona, raz zaszczepiona przeciw chorobom zakaźnym i zachipowana. Delikatna, troszkę wstydliwa, ale ciekawa świata. W przyszłości będzie średnim psem. Czeka na odpowiedzialny dom w naszym fundacyjnym przytulisku w okolicach Krakowa.”

Gdy pomyślnie przeszłyśmy wizytę przedadopcyjną i usłyszałam werdykt, na początku to do mnie nie docierało. Byłam pewna, że ze względu na warunki mieszkaniowe i zachowanie Frei podczas wizyty (oszczekiwała Panią), Panie z fundacji stwierdzą, że nie jestem odpowiednim domem dla „Kalinki”. A tu takie zaskoczenie! 😀 Gdy już wiedziałam na czym stoję, umówiłam się z Panią na konkretny dzień i zaczęłam przygotowania na przyjęcie nowego członka rodziny.

szczeniaka, pies, psy, na kanapie

Iggy, Igula, Iguana, Ignacy

Już mieliście okazję się czegoś dowiedzieć o chłopaku, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że jest to niezwykle mało. Zapewne ciekawi Was również jak dogaduje się Freya z Iggy’m. Ale od początku.

Iggy trafił do mnie, gdy miał nieco ponad trzy miesiące. Chłopak w fundacji przebywał głównie w budynku, dlatego gdy wyszedł na podwórko przy naszym budynku biedny nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Oprócz tego bał się nowych odgłosów ulicy (co akurat nie dziwi). Od początku był wyprowadzany na dwór i uczony robienia potrzeb właśnie tam. Głównie postawiłam na jego socjalizację (uwierzcie, że nie chcę by był tak samo wystrachany jak Freya) i zaczęłam zapoznawać go z najbliższą okolicą.

Po tych trzech tygodniach mogę spokojnie powiedzieć, że jest spokojny, nie rozrabia jak pijany zając, chętnie się uczy i pomimo, że na początku wątpiłam w jego apetyt, okazało się, że za jedzenie zrobi wszystko. Dość szybko zaczął szczekać i akurat tego trudno go oduczyć. Na początku spał na łóżku (z Mamą), obecnie woli spać na posłaniu lub na podłodze. Nie niszczy zabawek, a wyrastają mu nowe zęby. Jedyne co niszczy, a i tak zostało to skazane na straty (:P), to patyki i rolki po papierze. Niestety coraz szybciej zaczyna pochłaniać zawartość miski i lubi przebywać w okolicy człowieka (np. śpiąc na stopach lub obok nich).

szczeniaka, pies, psy, na kanapie

A teraz będzie trochę o tym, jak wygląda relacja między moimi psami

Iggy, do czasu adopcji, przebywał z innymi szczeniakami. Przyzwyczaił się do towarzystwa innych psów i wchodzenia w relacje z nimi. Freya ma problem w relacjach z innymi psami (i dlatego wzięłam kolejnego, nie? Tak, żeby sobie dokopać bardziej) zwłaszcza jeżeli to są psy natrętne i energiczne. Iggy może za energiczny nie jest, ale na pewno chciał nawiązać z nią szybko bliższą więź. Na szczęście nie był w tym za bardzo uparty.

Ich pierwsze spotkanie było nijakie. Ja trzymałam Iggy’ego na kolanach a Freya była trochę zestresowana szczekaniem psów w przytulisku i jedynie obwąchiwała go z daleka (jakiś metra do półtora). Drugie spotkanie było już w samochodzie. Freya siedziała na tylnej kanapie, a ja dosiadłam się z Iggy’m i wtedy Freya pokazała zęby i zaczęła warczeć. Jednak w miarę szybko się uspokoiła, jedynie tylko jak się wybudzała z drzemki i przypominała sobie, że nie jest sama ponownie pokazywała swoje uzębienie z gardłowym pomrukiem. Co jest ciekawe, w trakcie podróży nawet spały obok siebie i nie było problemu.

Problem pojawił się ponownie w domu, gdzie Freya nie wpuszczała szczeniaka do pokoju na wysokość swojej klatki. Ale ogólnie trochę jej przeszkadzało, że nie jest już jedynym psem w domu. Noc była ciężka, ale wiadomo, początki są trudne.

szczeniaka, pies, psy, na kanapie, Iggy, Freya

Do chwili obecnej obyło się bez rozlewu krwi. Freya na początku wyznaczała granice i zniżała Iggy’ego do parteru. Zdarzają się jeszcze jakieś drobne zatargi między nimi, ale widać, że zaczynają ze sobą się dogadywać. Oczywiście, nie zostały zostawione same sobie. O co to, to nie! Pilnowałam aby nie dochodziło do konfliktów, w porę usuwałam „ogniska zapalne”, a gdy dochodziło do awantury odsyłałam każde „do kąta”, aby mogły ochłonąć. Gdy ponownie się widziały/mijały, przechodziły obok siebie jakby nigdy nic. Powoli zaczynają się wspólnie szarpać, ale to też dzięki temu, że Freya odpuszcza i chętnie się bawi ze mną, a Iggy to wykorzystuje i się dołącza. I też nie mogę pozwolić aby szczeniak się za bardzo nakręcił, bo to irytuje starszyznę, a ta w tym momencie zaczyna demonstrować swój repertuar gróźb.

Na poniższym filmiku możecie zobaczyć szczeniaki z jakimi Iggy mieszkał i jego siostrę (skacząca puchata kulka, trochę podobna do chłopaka ale dużo jaśniejsza). Ten film upewnił mnie tylko w tym, że dobrze wybrałam. Zapytacie „dlaczego”? Tak jak pisałam powyżej, obserwując Freyę, jej stosunek do innych psów, temperament i „humory”, mniej więcej wiedziałam jaki pies mógłby się z nią dogadać. Wybranie szczeniaka o odpowiednich temperamencie to 50% szans na dobre relacje między nimi. Naprawdę miałam szczęście, że trafiłam właśnie na Iggy’iego, bo jak na szczeniaka wcale nie jest tak bardzo upierdliwy i nie roznosi go zanadto energia. Ale oczywiście mogłam wziąć jego siostrę i mieć mega problem.

Szceniory szukają domów!

U nas w tej chwili wysyp szczeniaków. 14 przygotowanych do adopcji(odrobaczenie, jedno szczepienie przeciw chorobom zakaźnym, chip) i 13 osesków. Maluchy różnej płci, wagi, charakteru i koloru sierści. Łączy je jedynie jedno. Wszystko to kundelki. Na filmie widać 3 kudłatki, które będą średniej wielkości psami, jedna 5 miesięczną suczkę, która wagowo nie powinna przekroczyć 7 kg i osiem 2,5 miesięcznych sporych szczeniorów, które wyrosną na duże psy. Możliwe, że 30/40 kg. Dla wszystkich maluchów szukamy odpowiedzialnych domów Obowiązuje procedura adopcyjna. Nie prowadzimy adopcji zagranicznych. Czekają na domy w okolicach Krakowa. Tel. 783553197

Opublikowany przez Fundacja Człowiek Dla Zwierząt 3 marca 2018

 

Niestety, przy Frei dorosły pies mógłby zwiastować problemy i to liczne, bo dziewczyna nie jest aż tak bardzo ustępliwa na jaką wygląda. Rozważałam wzięcie szczeniaka do niej i jak się okazuje nie był to wcale taki zły pomysł. Oczywiście, dużo osób odradza takie posunięcie.

***

Co wyrośnie z Iggy’ego? Gruszki na wierzbie, a może śliwki na sośnie? 😛 Jak dalej będą się dogadywać psiaki? Jest parę pytań, na które chciałabym znać odpowiedź. 😉
A jak wyglądało u Was połączenie Waszego stada? Czy drugi/kolejny pies zwiastował burzę, a może to był strzał w dziesiątkę?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o