[Recenzja] Psiacha 1


Głównym celem mojej  wyprawy na Dog Day (który odbył się 4 marca w SOHO Factory na ul. Mińskiej 25 w Warszawie) były oferowane przez organizatora wykłady dotyczące żywienia.  Korzystając z okazji przeszłam się także po stoiskach, aby popatrzeć  co oferuje rynek psiarskich firm. I tak oto w moje łapki trafiły dwa opakowania domowo wyrabianych ciastek dla psów PSIACHA.

Firma z Poznania

Firma Psia Kuchnia Sp. z o.o. powstała w Poznaniu i pierwszymi produktami jakie oferowała były domowej produkcji posiłki dla psów. Po jakimś czasie właściciele firmy stwierdzili, że trzeba się rozwijać, więc postanowili stworzyć własną linię naturalnych ciastek dla psów. I udało się!

Psia kuchnia oferuje cztery warianty smakowe swoich ciastek: z boczkiem, dzikiem, królikiem i tuńczykiem, pakowane w dwóch opakowaniach, 50g oraz 100g. Każdy rodzaj ciastek ma swój własny kształt – kości, żołędzia, królika lub ryby. Ja wybrałam duże opakowania po 100g w wariancie z dzikiem i królikiem. Już tłumaczę dlaczego!

Dzik jest dziki z żurawiną

Psiacha w kształcie żołędzia mają bardzo ciekawy skład. Zawierają 43% mięsa z dzika, 20 % żurawiny, mąkę orkiszową, mąkę ryżową, miód, olej słonecznikowy, cynamon (ach ten zapach! 😀 ) oraz mieszankę ziół Psia Kuchnia (m. in. ostropest, pokrzywa, nagietek, nasiona kopru włoskiego).

Po otwarciu opakowania, zaczyna unosić się delikatny zapach cynamonu. Aż ma się samemu ochotę zjeść takie ciasteczko. :3 Nie zostawiają zapachu ani okruszków na rękach. Łatwo się łamią na mniejsze części, ale nie kruszą się na milion drobnych cząsteczek. Do testowania smakowitości wyjątkowo miałam kilku pomagierów w postaci psów ze schroniska Na Paluchu. Żaden nie odmówił małej przekąski w postaci żołędziowego ciasteczka – nawet dopominały się o następne! A na dodatek Frida po psiachach nie miała rewolucji żołądkowych.

psiacha, pies, na kanapie, siedzi, recenzja, handmade, 100%

Jak królik w… mące orkiszowej?

Skład ciastek z królikiem prezentuje się następująco: mięso z królika (44%), mąka orkiszowa, batat (17%), mąka kukurydziana, oliwa z oliwek, rozmaryn, mieszanka ziół Psia Kuchnia (ostropest, pokrzywa, nagietek, nasiona kopru włoskiego) oraz wywar z batata.

Podobnie jak psiastka z dzika, te również nie zostawiają zapachu ani okruszków na dłoniach. Równie łatwo się łamią na mniejsze kawałki, bez rozłamywania na mikro kawałki. Te ciastka testowała Frida, jak i psiaki ze schroniska. Po zapachowym wow jakie wywołały żołędzie u Fridy, do żółtych króliczków Babulinka podeszła mniej chętnie. Co nie oznacza, że ich nie jadła! Jednak nie są aż tak bardzo pożądane jak ciacha z dzika. Podobną reakcję zauważyłam u psiaków ze schroniska. Zanim zjadły psiastko z królikiem, dokładnie je obwąchały po czym dopiero skonsumowały. Niestety, niektóre nie chciały zjeść ciasteczka, widocznie wyniuchały skład i stwierdziły „nie chcę„.

psiacha, recenzja, pies, na kanapie, siedzi, handmade, 100%

Informacje od producenta

Na opakowaniu możemy znaleźć informację, że do ciastek nie został dodany żaden sztuczny dodatek czy aromat. Najlepiej przechowywać je zamknięte, w suchym i chłodnym miejscu, aby jak najdłużej zachowały świeżość. Po otwarciu najlepiej zużyć je w ciągu 14 dni. Od założycieli firmy wiem, że po otwarciu opakowania polecają przechowywać ciastka w lodówce, gdyż ciastka utrzymują dłużej świeżość (sprawdziłam, moje po otwarciu trzymały się 1,5 miesiąca, potem ich zabrakło :P).

Ciastka są całkowicie robione przez ludzkie dłonie, w pomieszczeniu, które zostało zatwierdzone przez sanepid (info od producenta).

Na etykiecie producent umieścił informacje z zalecaną dzienną dawką ciastek dla psów o konkretnej wadze.

Ogólne wrażenia

Po poznaniu założycieli firmy Psia Kuchnia (bardzo sympatyczni i ciepli ludzie), przeprowadzeniu z nimi drobnego wywiadu á propo ciastek i ich użytkowaniu we własnym zakresie, postanowiłam podzielić się z Wami informacjami o istnieniu takich produktów. Osobiście jestem z psiastek bardzo zadowolona. Ogromnego plusa mają u mnie za brak pozostawiania okruszków i zapachu na dłoniach oraz za łatwe ich rozdzielanie, dzięki czemu w prosty sposób podaje się je naszym milusińskim. W saszetce na smaki zajmują mało miejsca, nie powodują problemów z wypróżnianiem i są chętnie jedzone (choć to zależy od wariantu smakowego – zdecydowanie wygrywa dzik z żurawiną :D).

Znaliście te ciastka dla psów? Byliście na stoisku Psiej Kuchni podczas Dog Day? Kupiliście dla swoich psiaków te ciastka? Czekam na Wasze wrażenia i opinie. 🙂

  • Całkiem ciekawa sprawa. Nie widziałam, że są już ciasteczka dla piesków. woow.
    no to życzę im smakołyków.
    pozdrawiam